Odlotowe plaże Loty – Portugalia

Cześć Wam Wszystkim, którym lakurat nie chce się czytać! Tutaj możecie też posłuchać:

Obudziłam się dziś rano ze wspomnieniem Pięknego Snu. Tak, wiem, dużo śnię. A to słowo „lot” magicznie powtarza się przez całe moje życie. W przeróżnych formach i więcej o tym innym razem. Tym razem sprowadziło mnie to z powrotem na plaże Lota w Portugalii.

Był kwiecień 2016 r. i byłam bardzo zmęczona wykonywaniem tych samych codziennych czynności; praca i bycie matką dwulatki i staranie się o życie nigdy nie było łatwe. Postanowiłam więc na chwilę uciec, tylko my Dziewczynki.

Portugalia zawsze była właściwym miejscem, więc wybrałem Portugalię. Musiało być jak najdalej od ludzkości, ale jak najbliżej plaży, abyśmy mogły ogrzać nasze małe białe kości w przyjemnym miejscu.

Kilka dni później znałam lokalizację naszego hotelu, zarezerwowałam samochód i nie potrzebowałam więcej podróżując na moim ulgowym bilecie z pracy – standby-u. To jest fajne doświadczenie. Towarzyszy mu dreszczyk emocji, z racji że nigdy nie wiesz czy wejdziesz na pokład czy nie, jeśli lot jest pełny. Ale mam swoje sposoby, więc zwykle załatwiam to przed dotarciem na lotnisko. Z wyjątkiem tego razu 🙂

Byłam tak podekscytowana wyjazdem, że zupełnie zapomniałam zadzwonić do biura i sprawdzić, ile osób faktycznie leci tym lotem do Faro. A Faro to destynacja numer 1+ w Irlandii, szczególnie w okresie letnim. Więc udałyśmy się na lotnisko tylko po to, by zmienić rezerwację na następny lot – późno w nocy – i niestety wróciłyśmy do domu, aby poczekać na naszą kolej 🙂

Przylot do Faro po północy wcale nie jest taki zły. Po prostu unikasz tego, czego chcesz uniknąć – mas ludzkości z całego świata. Ale był mały problem, Chloe była całkowicie wyczerpana, a nasza wypożyczalnia samochodów obiecała, że przedstawiciel na nas zaczeka. Więcej nie muszę mówić, prawda? Więc po około pół godziny prób zlokalizowania faceta, w końcu się pojawił. Stamtąd zabrał nas oraz kilku innych ludzi z naszego lotu do busika i do ich biura. Wszystko poszło świetnie. Chloe zwymiotowała tylko raz po przyjeździe, ale personel był niesamowity. Super profesjonalni i naprawdę szybcy. Przypuszczam, że głównym powodem ich profesjonalizmu była niechęć do sprzątania ewentualnej kolejnej dawki wymiocin 😀 Tak, naprawdę polecam Centauro Car Rentals. Niesamowici ludzie i obsługa. Ale tak serio.

Jestem trochę kierowcą Formuły 1, ale! jest ale… tak, nie radzę sobie zbyt dobrze z jazdą prawą stroną drogi. Dlatego zawsze dobrze jest wynająć samochód i opłacić pełne ubezpieczenie (jakieś 50 Euro) i w ten sposób z radością uderzyć można w każdy możliwy chodnik. Więc tak też zrobiłam i ja. Zapłąciłam 48 Eur i z radością przy każdej nadarzającej się okazji uderzałam prawą przednią oponą w chodnik 😀 A wszystko to jeżdżąc tym obłędnie wielkim fiatem 500 🙂

Zresztą z wypożyczalni samochodów wystarczyło tylko skręcić w prawo na autostradę w kierunku Hiszpanii. Tak, tam woda jest cieplejsza i nie chodzą po tobie ludzie.

C zasnęła w ciągu kilku sekund i miałam tylko nadzieję, że w ciemności nocy mój Internet działający na roamingu mnie nie zawiedzie… Ale tak się stało. Skręciłam w prawo z autostrady i wylądowałem w jakimś szczerym polu. W ciemności widziałam tylko strasznie wyglądające budynki i duże ogrodzenia wokół każdego hotelu, do którego pojechałam. Zgubiłam się w malutkim miejscu zwanym Manta Rota i dość zdenerwowana wróciłem na pierwsze rondo, które zobaczyłam po drodze.

Przejechałam prosto i co? Nic! Skręciłam w lewo, nic, więc skręciłam w prawo… i tam to było… Zaparkowałam, chwyciłam moje 3 torby: wieeeeelką, mniejszą i najmniejszą, wózek spacerowy, śpiące Dziecko i wreszcie siebie i wniosłam to wszystko do holu, gdzie facet powiedział mi, że będziemy na pierwszym piętrze i nie ma windy: D W porządku. W końcu czy to nie ja dźwigam duże ciężary i naprawdę potrzebuję słońca?

A więc… już trzymałam Dzidzię na rękach, chwyciłam za wózek, powiesiłam na sobie najmniejszą, większą i największą torbę i poszłam do góry. Tyle tylko, że koniec podróży nie był u góry. Pokój był jakieś dobre 50 metrów za rogiem.

Zrobiłam to, udało się! Spałam, dopóki nie obudziła mnie ta cholerna skrzynka z klimatyzacją krzycząca ze ściany. Chloe spała jak kamień. Byłam oczywiście głodna…

Nasz pokój był bardzo ładny, z widokiem na kawiarnię, basen, na morze. Głodna jak diabli, padająca od gorąca, ale z misją: „plaża” w głowie zebrałam siebie, małą C, wózek spacerowy, kremy, czapki, ręczniki, bidony, zabawki i wreszcie nasz niesamowity namiot plażowy, którego jeszcze nigdy nie rozpakowałam, załadowałam to wszystko na mnie i radośnie zeszłam na dół do restauracji. Nigdy nie podróżuj inaczej niż na ofercie B&B! Jedz dużo a więcej pakuj do kieszeni na później…

Więc tak zrobiłyśmy. Później znalazłyśmy małą bramkę w ogrodzeniu przy basenie, która prowadziła na plażę. Hmmmm… kto by pomyślał, że ścieżka będzie zrobiona z maleńkich betonowych kwadracików za małych na kółka wózka, a poza tym wszystkie były zasypane piaskiem… Walka była prawdziwa, ale co tam!? Mamusia to silna kobieta, niosła nas wszystkich w jakichś 40°C przez tę piękną wydmę na plażę (eh! marne 15 minut!) C już jęczała 🙂

Krok 2, namiot. Ojej. Wiatr wiał jak diabli. Wyjęłam instrukcję, ale gdy wszystko wokół mnie latało, a dziecko chciało się bawić, mój mózg nagle stał się tak mały, że naprawdę walczyłam z poskładaniem tego w całość. Na szczęście jakaś niesamowita holenderska para, która najwyraźniej „była tam i robiła to wiele razy”, przyszła na ratunek i po kilku minutach wszyscy byliśmy przygotowani na odpowiedni rodzaj „plażowania”.

13350526_10208244939754688_5664807416250905641_o
13411725_10208244913874041_2361204453064477006_o

Nasz hotel znajdował się w okolicy Lota, w niewielkiej odległości od małej wioski Manta Rota. Wystarczająco cicho, choć już dość turystycznie, więc jeśli chcesz spokoju i prawie pustej ogromnej plaży, zatrzymaj się w Lota lub dalej w kierunku granicy z Hiszpanią.

Za jedyne 7 Euro dziennie można wynająć rower w recepcji hotelu, a jeśli podróżujesz z dziećmi to jest to optymalny sposób na spędzenie kilku fajnych dni. Tak też zrobiłyśmy.

13342904_10208244048412405_4785448170890876843_n

O ile Manta Rota oferowała jedzenie, plażę i pamiątki, to nie tam chciałyśmy być. Pewnego dnia pojechałyśmy rowerem do magicznego miejsca, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, ponieważ po prostu nigdy nie studiuję miejsc, do których jeżdżę. To zawsze muszą być spontaniczne wyjazdy, tylko wtedy naprawdę można poczuć prawdziwy klimat.

Casela Velha wita rowerzystów dość stromym wzniesieniem, ale na pewno nie przyjechałyśmy tu po to, żeby jęczeć. Ale, O mój Boże! widoki z tej wioski są absolutnie nierealne. Jest to dość mała miejscowość położona na wybrzeżu i niezbyt popularna, ale dlaczego? to pytanie, które zostawię bez odpowiedzi, ponieważ chcę, aby tak zostało.

13392134_10208244982755763_2853042883027925690_o

Na środku placu stoi piękny, wybielony kościół. Jest tam też jedna malutka kawiarnia prowadzona przez przesympatyczną panią. Ale my jak to my poszłyśmy na…. cmentarz. Widzieliście kiedyś portugalski cmentarz? Nie? Cóż, następnym razem, gdy tam będziecie, zróbcie to. To jest absolutnie konieczne. Ten tak naprawdę nie ma grobów. Wszędzie są ściany z małymi kwadratowymi okienkami. A te okna są pięknie zdobione; niektóre ze zdjęciami lub pamiątkami, inne mają miniaturowe firanki i wyglądają jak prawdziwe malutkie domki dla zmarłych.

C znalazła małego kotka i pobiegła za nim jak szalona. Spacerowałam dookoła, zaglądając do tych niezwykłych „domów” i myślałam sobie o tych ludziach; czy byli szczęśliwi, żyjąc tutaj, w tym malutkim raju? Czy urodzili się w Caseli? Czy ich rodziny spędziły tu przed nimi wieki? Cóż, takie zwyczajne pytania egzystencjonalne, tylko że tutaj, było to jakieś magiczne. Ale kot wskoczył na jedną ze ścian, pozostawiając moją córkę dość zdesperowaną, więc aby uratować świat przed Jej łzami, musiałam działać szybko i proponując wyzwanie w formie czegoś nowego i jeszcze niezbadanego.

Rzeczywiście było to wyzwanie, tylko że dla mojego biednego i już obolałego ciała. Tuż przy bramie na cmentarz znajdują się schody… no aaaaaaaaaaaaaaaaaaalle jaaaaakkkkiiiiieeee schody…

Casela Velha jest bliżej Taviry, jednego z największych miast w okolicy, plaża jest już podzielona na dwie części przez wody morskie, jednak w regionie Tavira jest całkowicie oddzielona przez rzekę. To jeden z powodów, dla których w końcu zdecydowałem się pojechać trochę dalej w kierunku Hiszpanii, ponieważ dostęp do plaży w tej części jest bezpośredni, podczas gdy wokół Taviry trzeba wziąć łódkę, co może być trochę kłopotliwe podczas podróży na własną rękę z małym dzieckiem.

I tak zostawiłyśmy nasz pojazd wraz z naszymi zapasami żywności całkowicie niezabezpieczony przed kościółkiem – ale tak serio, kto odważyłby się ukraść rower z fotelikiem dla dziecka spod kościoła, prawda? 🙂 Wzięłam to moje dziecko w ramiona i zeszłyśmy na dół, nawet nie odważając się liczyć schodów. A na dole czekała na nas malutka plaża z malutką łódką i złocistożółtym piaskiem.

13433188_10208244983835790_9141276289980043257_o

Rower szczęśliwie czekał na nas tam, gdzie go zostawiłyśmy. Droga powrotna do hotelu wyglądała jeszcze piękniej niż w przeciwnym kierunku. Śliczne domy z sadami wabiły nas swoimi pochylającymi się od ciężaru owoców gałęziami obsypanymi idealnymi pomarańczami.

Pani w recepcji uśmiechnęła się do nas i jednocześnie spojrzała na sprzątaczkę, aby ta miała się na baczności. Cóż, tego ranka poplamiłyśmy jedną z ich uroczych poduszek w holu i wszyscy wydawali się całkowicie przerażeni, że możemy to zrobić ponownie. Właściwie plama była wielkości paznokcia. Zdarza się, że dziecku spadnie kawałek kiełbaski podczas śniadania. A poduszka była ładnie wyprana i teraz wyglądała jak nowa 🙂

Zdecydowałyśmy, że nie wiedzą, o co w życiu chodzi, uśmiałyśmy się z głębi serca i ruszyłyśmy przed siebie, by kupić kolację w restauracji i zjeść ją na balkonie naszego ładnego pokoju.

… na tym samym balkonie, na którym spędzałam noce, wpatrując się w rozgwieżdżone niebo i słuchając szumu morza…

Ta podróż ma swój koniec… … ale jeszcze nie teraz 🙂

Na razie

Ania

One-Time
Monthly
Yearly

Make a one-time donation

Make a monthly donation

Make a yearly donation

Choose an amount

$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00

Or enter a custom amount

$

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

DonateDonate monthlyDonate yearly

Angielską wersję znajdziecie tutaj: