Miasto z niebem w kratkę

Posłuchajcie tego bloga tutaj, jeśli nie macie ochoty czytać: Miasto z niebem w kratkę

Będąc w Czechach, możecie oczekiwać, że przytrafią się Wam co najmniej dwie rzeczy.

Pierwsza, że zostaniecie oszukani, głównie przez taksówkarzy i przede wszystkim dlatego, że ceny w setkach koron czeskich mogą zmylić nawet najlepszych matematyków…

Przyjmijmy jednak, że udało Wam się tego uniknąć i znaleźliście się w barze.

W przeciwieństwie do Paryża, gdzie warto płacić za wszystko od razu, gdyż ceny rosną wraz z godziną, tutaj w Czechach nie ma potrzeby martwić się o cenę (chyba, że kelner zdecyduje się Was obrobić). Ale przyjmijmy, iż trafił się Wam uczciwy człowiek.

Za każdym razem, gdy zamawiacie kufel, który w rzeczywistości ma prawie litr, kelner ów rysuje krechę na kawałku papierka zostawionego na Waszym stoliku. Innymi słowy chlejecie całą noc dosłownie na krechę!

Pod koniec nocy Wasze kreski są po prostu sumowane i dostajecie to, na co zasłużyliście. Tylko tutaj, jeśli nie możecie sobie na to pozwolić, czyścicie toalety. Śmieszne czy nie, warte piwa!

Czesi są uzależnieni od piwa. Tutaj zauważcie, że Czechy zamieszkane są przez Zapadaków czyli Czechów z zachodu, Pražaków czyli z Pragi i Morawiaków czyli tych z Moraw.

Ci pierwsi piją browary, drudzy sami nie wiedzą czego chcą, a ci ostatni piją wino i moim skromnym zdaniem są znacznie bardziej przyjaźni od reszty 🙂 Śmiem wierzyć, że wynika to z bliskości polskich granic i nalotów naszych polskich 🙂 (Moraviaci tady si delam srandu, klidek 🙂

Podczas zwiedzania Czech zauważycie mnóstwo pól chmielu ciągnących się hektarami wzdłuż dróg. Roślinki wiją się na drewnianych konstrukcjach. Cały świat bardzo docenia jakość czeskiego chmielu, bo to właśnie czeski klimat, wynikający oczywiście z idealnego dla chmielu położenia geograficznego kraju, jest dla jego wzrostu optymalny.

Jak wspominałam, nawet Guinness stosuje czeski chmiel do produkcji swojego stout-a. Posłuchajcie mojego bloga o 250ej rocznicy Guinness-a tutaj:

Według statystyk, Europejczycy wypijają 342 mln hektolitrów piwa rocznie, a więc istniał dobry powód do powstania nowego trendu w turystyce, który niedawno się właśnie pojawił, a mianowicie – turystyka piwna.

A jeśli tak, to gdzie, poza Octoberfest, byście pojechali? Oczywiście do Pilzna (Plzeň), gdzie od 1842 roku produkowane jest jedno z najsmaczniejszych piw na świecie. Jako jeden z pierwszych złotych lagerów podbiło ono świat i zdobyło temu złotemu trunkowi aż 70% wszystkich miłośników piwa.

Budowa Browaru Pilsner rozpoczęła się w połowie września 1838 roku, kiedy to utalentowany bawarski piwowar Josef Groll został zatrudniony do warzenia nowego trunku.

11 listopada 1842 roku pierwsze beczki opuściły nowy browar. I bardzo szybko piwo z Pilzna stało się hitem – nie tylko wśród mieszkańców tego miasta i okolic. Wkrótce zaczęto je wysyłać do Pragi a pub, w którym było serwowane, szybko musiał zostać rozbudowany.

Od 1856 roku piwo to eksportowano również do Wiednia, gdzie jeszcze bardziej rozwinęło skrzydła, zarówno wśród licznych Wiedeńskich Czechów, jak i aborygenów.

Mieszkańcy Pilzna byli tak odurzeni (ciekawe dlaczego!) sukcesem ich złotego pilznera, że zupełnie zapomnieli go nazwać.

W 1859 roku zarejestrowano znak towarowy “Pilsner Bier”. W 1898 roku browar poszedł o krok dalej, rejestrując swoje piwo jako Pilsner Urquell – co w tłumaczeniu oznacza “oryginalne źródło / źródło pilznera”.

W związku z rosnącą popularnością nowego piwa w Cesarstwie Austro-Węgierskim, wkrótce browar z Pilzna założył pierwszą spółkę, w którą zainwestowało 20 znanych przedsiębiorców. Jednym z nich był Emil Škoda, wybitny czeski wynalazca i przedsiębiorca. To ten ze Škoda Auto, obecnie produkowanego przez Grupę Volkswagen.

Korzystając z okazji, nie mogę powstrzymać się od podzielenia się tym bardzo powszechnym w Czechach żartem:

Je to Škoda pane Škoda, že ta Škoda nepojede – dosłownie “Szkoda panie Škoda, że ta Škoda nie ruszy”.

Do dziś popularny na całym świecie Pilsner Urquell jest warzony tylko w czeskim Pilźnie w ten sam sposób i z tych samych 100% czeskich składników co w 1842 roku.

O jego niepowtarzalnym smaku decyduje woda pilzneńska, morawski jęczmień, chmiel typu SAAZ i unikalne drożdże Pilsner H, które są “potomkami” oryginalnej kultury drożdży, z której Josef Groll, uwarzył pierwszy Pilsner Urquell. Są one tak cenne, że ich próbki są przechowywane w sejfach chłodniczych na całym świecie: w Pradze, Paryżu, Londynie i Johannesburgu.

W każdą Wielkanoc browar w Pilźnie warzy specjalną wersję imprezową piwa, która jest błogosławiona przez miejscowych księży, a następnie wysyłana do Watykanu, gdzie udaje się na oficjalne świętowanie z najświętszymi tamtego i tego świata świętych.

Vaclav Havel zwykł popijać Pislner Urquell z The Rolling Stones, amerykańską sekretarz stanu Madeleine Albright i Billem Clintonem, choć myślę, że Havel nie palił cygar… a jak już to raczej się nie zaciągał…

Był bardzo słoneczny jesienny dzień, kiedy ruszyliśmy w drogę do Pilzna. Zbliżając się do miasta, zauważyłam coś bardzo fascynującego.

Będąc z Polski, jestem przyzwyczajona do tramwajów i autobusów elektrycznych w miastach. Pilzno wita jednak siatką ponad głową. Gdziekolwiek byście nie spojrzeli, wszędzie niebo w kratkę. Całkiem niesamowite, a jednocześnie trochę dziwne, takie nienaturalne.

Od razu zakochałam się w tym mieście. Ruch był nierealny i bardzo chaotyczny, spowodowany głównie wszechobecnością tych tramwajów linowych i autobusów. W rzeczywistości wydawało się to być takie trochę bajkowe. Jak w staromodnych parkach rozrywki, gdzie coś się obraca, coś innego idzie w górę, coś w dół, jeszcze inne rzeczy się kołyszą, itd., tak i tutaj, patrzysz w lewo a tam przyjeżdża samochód, za którym podąża autobus, ale muszą nagle się zatrzymać, ponieważ nadjeżdża inny, potem tramwaj, za nim następny. A większość z nich przymocowana do kabla! Zastanawiam się tylko, jak to jest w ogóle możliwe, że one się nie plączą!

To było kilka lat temu. Dziś miasto ma nową flotę nowoczesnych pojazdów, ale wszystko wygląda równie fascynująco. Najlepszych wrażeń doznacie podczas jazdy samochodem. Wystarczy wsiąść na tą karuzelę i pozwolić sobie na… zawroty głowy…

Po zwiedzeniu muzeum pospacerowaliśmy po mieście, podziwiając naprawdę fascynującą architekturę z ostatnich wieków. Istnieje kilka budynków, przy których warto się zatrzymać i pomarynować przez chwilę, nawet jeśli tylko po to, aby wchłonąć piękno wykończeń, starych technik budowlanych lub materiałów użytych do wykonania tych budynków. Hipnotyzujące i bardzo dekoracyjne.

Jest tam jeszcze jeden budynek, który jest dość wyjątkowy. Zbudowana w latach 1890-1893 Wielka Synagoga. Największa w Czechach, jest drugą co do wielkości w Europie i trzecią co do wielkości na świecie.

Źródło: Marcin Szala

Aż do II Wojny Światowej budynek był wykorzystywany do celów religijnych. Wtedy to oczywiście został całkowicie zniszczony. Później powrócił do społeczności żydowskiej, jednak w czasie okupacji rosyjskiej został przekazany ludziom. Dopiero w latach 1995-98 przeszedł gruntowny remont i restaurację, a obecnie jest wykorzystywany do koncertów i imprez. Zachowano tam jednak małe pomieszczenie z przeznaczeniem na modlitwy miejscowych Żydów.

Moimi ulubionymi miejscami w Pilźnie było całkowite królestwo nici hafciarskich 😀 i zrobiłam tam zapasy na wiele lat, oraz mały sklep z ubraniami prowadzony przez koreańskie panie. Nadal mam sukienkę, którą tam kupiłam. Po raz pierwszy założyłam ją 13 lat później! Tylko dlatego, że nigdy nie lubiłam nosić sukien, co oczywiście nie oznacza, że nie mam zapełnionej nimi połowy szafy. Myślę, że tylko kobiety zrozumieją ten paragraf…

Będąc obywatelem świata, wszędzie masz przyjaciół lub znajomych. Również w Pilźnie. W związku z tym, resztę dnia spędzamy w bardzo dobrym towarzystwie uroczego człowieka, który dorobił się fortuny sprzedając wojskowe ubrania i przedmioty kolekcjonerskie. Nie byłam w temacie, ale po ogromnym kuflu lub dwóch Pilsnera zwyczajnie rozmowy męskie były mi obojętne.

A niebo w kablową kratkę wydawało się jeszcze ciekawsze po tym kuflu. Oczywiście nie ja prowadziłam….

Na zdravi a mějte se krasně!

Zas brzo naschledanou.

Anka

One-Time
Monthly
Yearly

Make a one-time donation

Make a monthly donation

Make a yearly donation

Choose an amount

$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00

Or enter a custom amount

$

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

DonateDonate monthlyDonate yearly

The city of cable-netted sky

This article can be listened to in a form of a podcast. Click here: The city of cable-netted sky

When in Czech Republic, you can expect at least two things to happen to you. The first one, that you will be ripped off, mainly by taxi drivers. The prices in hundreds of Czech Crowns may confuse the best mathematicians… Let’s say however you managed to escape this one and found yourself in a bar.

Unlike in Paris, where it is worth paying for everything straightaway as prices go up as the night goes down, here, in Czech Republic there’s no need to worry about the price (unless the waiter decides to rip you off of course). The waiter brings you a little piece of paper that stays with you for the night somewhere in the middle of the table. You will not run away ‘cos the drinks are big and strong, they know it 🙂

Every time you order a pint, which in fact is almost a litre, you get a line drawn on that piece of paper. At the end of the night, your lines are simply added up and you get what you asked for. Only here, if you cannot afford it, you will clean the toilets instead. Funny or not, worth the beer!

Czechs are addicted to beer. Here note that there are Czechs and Moravians there. Those latter drink wine and are much friendlier in fact 🙂 I dare to believe it is due to the closenes to the Polish borders 🙂

While driving around you will notice plenty of fields of hops spread on the wooden constructions. Apparently Europeans drink 342 mln hectolitres of beer annually and so there is a good reason behind the new trend that has recently emerged, namely – beer tourism. And if that, where, other than Octoberfest, would you go? Of course to Plzeň (Pilsner), where one of the tastiest world beers has been produced since 1842. As the one of the first golden lagers, it conquered the world and gained the golden beer 70% of all beer lovers.

This image has an empty alt attribute; its file name is pils.jpg

The construction of Pilsner Brewery began in mid-September 1838, when a talented Bavarian brewer Josef Groll was hired to brew a new liquor. On November 11, 1842, the first barrels left the new brewery. And very quickly beer from Plzeň became a hit – not only among the inhabitants of Plzeň. The first batches of beer from the municipal brewery in Plzeň were soon sent to Prague. The pub where they were served quickly had to be resized. From 1856 it was exported to Vienna where it spread its wings even more among both, the many Vieniese Czechs as well as the aborigins.

The peoples of Plzeň were so intoxicated (wonder why!) by the success of their golden pilsner that they completely forgot to name it.

In 1859 the trademark “Pilsner Bier” was registered. In 1898, the brewery went a step further by registering its beer as Pilsner Urquell – meaning in translation “the original source/ spring of pilsner”.

Right now even beers brewed in Berlin and Amsterdam are called pilsners.

The popularity of the new beer continued to grow in the Austro-Hungarian Empire. Soon, the brewery from Plzeň established the first subsidiary company, in which 20 well-known entrepreneurs invested. One of them was Emil Škoda, a prominent Czech investor and entrepreneur. That’s the one from Škoda Auto now produced by Volkswagen Group along with Audi.

Taking the opportunity I cannot stop myself from sharing this very common in the Czech Republic joke: Je to Škoda pane Škoda, že ta Škoda nepojede – lit. ‘It’s a pity Mr. Pity that this Škoda will not move off’.

To this day Pilsner Urquell, popular all over the world, is brewed only in Czech Plzeň in the same way and with the same 100% Czech ingredients since 1842. Its unique taste is determined by the Plzeň water, Moravian barley, SAAZ type hops and the unique Pilsner H yeast, which are “descendants” of the original yeast culture from which Josef Groll, brewed the first Pilsner Urquell in 1842. They are so valuable that their samples are stored in refrigerated safes around the world: in Prague, Paris, London and Johannesburg.

Every Easter the brewery in Plzeň brews a special party Pilsner Urquell, which is blessed by local priests, and then sent to the Vatican, where it goes to official events related to the celebrated holiday.

Vaclav Havel used to sip Pislner Urquell with The Rolling Stones, American State Secretary Madeleine Albright and with Bill Clinton, althouth l think Havel does not smoke cigars…

This image has an empty alt attribute; its file name is pils.jpg

It was a very sunny autumn day when we hit the road for Plzeň and the moment we neared the city I noticed something most fascinating. Being from Poland, I am very well used to trams and electric buses in the cities. Plzeň however welcomes you with a net of cables above your head. Anywhere you look, cables. Pretty fascinating and at the same time giving you a totally weird feeling. After all, we usually look at the sky without anything in between, of course unless it is a window or glasses….

And I have instantly fallen in love with this town. The traffic was unreal and very chaotic, caused by the presence of these cable trams and buses. It felt a bit fairytale-ish in fact. A bit like in an old fashioned amusement parks where something is turning around, something else goes up and down, other things swing, so here, you look left and there comes a car followed by a bus but they must suddenly stop because another one is coming, then the tram, etc etc. And majority of them attached to the cable! I only wonder how oh how can they not get tangled!

This was a few years back and now the city has a new fleet of modern vehicles but it all looks equally fascinating. It is best experienced while driving though, you simply have to get onto that carousel and allow yourself to… feel dizzy…

This image has an empty alt attribute; its file name is pils.jpg

After visiting the museum we strolled through the city admiring some truly fascinating architechture from across the centuries. There are a good few buildings to stop by and marinade over for a while, even just to absorb the beauty of the finishes, the old building techniques or the materials used to construct these edifices. Mesmerizing and decorative.

There is one more building there that is pretty special. Built between 1890-1893 Velká Synagoga, the Great Synagogue, the largest in Czech Republic, is the 2nd largest in Europe and the 3rd largest in the world.

Only this fot. Marcin Szala

The building was used for religious purposes until the IIWW when of course it was destroyed entirely. Later returned to the Jewish community, however during the Russian occupation it was given to the public. Only in 1995-98, it underwent an overall renovation and restoration and is now used for concerts and events. There is still a small room there left for the prayers of the local Jews.

This image has an empty alt attribute; its file name is pils.jpg

My favourite places in Plzeň were two, one was the total kingdom of embroidery floss 😀 and I stocked up for years to come. The other one was a little clothes shop run by the Korean ladies. I still have a dress I bought in there. I have never worn it yet in all 13 years or so but it is absolutely beautiful and I do not regret buying it 🙂 (if you are a woman, you know what I mean).

Being international, you got friends or acquaintances everywhere. So we do in Plzeň. As such, the rest of that day was spent in a very good company of a lovely man who made a fortune selling army clothes and collectors stuff. I was not in the subject but after a huge pint or two of Pilsner you just don’t mind the random men talk.

And the cable-net sky seemed even cooler after that pint. Of course I was not driving.

Na zdravi!

A mějte se krasně!

Zas brzo naschledanou.

Anka

One-Time
Monthly
Yearly

Make a one-time donation

Make a monthly donation

Make a yearly donation

Choose an amount

€5.00
€15.00
€100.00
€5.00
€15.00
€100.00
€5.00
€15.00
€100.00

Or enter a custom amount


Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

DonateDonate monthlyDonate yearly