Paryż – miasto miłości – poważnie?

Kliknijcie tutaj leniuchy, jeśli czytanie nie dla Was 🙂 Paryż – miasto miłości – poważnie?

Dobrze jest mieć 19 lat. Wtedy nie masz pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, ale już w sumie możesz wiele zrobić, ponieważ oficjalnie nazywają cię “dorosłym”.

Życie w Amsterdamie miało swoje ogromne zalety. Nie, niczym się nie zaciągałam, po prostu lubiłam spacerować po Vondelparku, jeździć na rowerze wzdłuż kanałów i codziennie poznawać nowych ludzi. Tak też poznałam kilka Polskich dziewczyn, z którymi pewnego dnia postanowiliśmy wybrać się na przejażdżkę do paryskiego Disneylandu.

Nie pamiętam już nazwy hotelu, w którym się zatrzymałyśmy, ale przypominam sobie panią z recepcji, która akurat tak się składa, miała polskie pochodzenie i była niezwykle pomocna we wskazywaniu nam dróg.

Jeśli nie mówisz po francusku to w Paryżu masz problem. Miejscowi kochają swoje biznesy, ale wyraźnie mają dość turystów. Wykazują więc tendencję do bycia dość “na odpie*dol się” w stosunku do obcojęzycznych. I nie waż się próbować mówić używając swoich podstaw francuskiego, jeśli takie istnieją… wyszczekają cię do łez!

Nie miałyśmy zbyt wiele czasu na wszystko, co zaplanowałyśmy, ale na szczęście z hotelu, w którym się zatrzymałyśmy, do niektórych miejsc można było dotrzeć pieszo. Tak więc, po rozładunku naszych toreb w pokojach, a tutaj, w przeciwieństwie do Londynu, pokoje wyglądają jak pokoje i można w nich spać bez obawy, że złapiesz coś paskudnego na £150 na noc, wybiegłyśmy z budynku, aby udać się do Paryża nocą. Tylko 3 z nas, no bo reszta przyjechała na 3 dni do Paryża …. spać….

Paryskie ulice wyglądają niesamowicie…. na mapie. Jak płatki śniegu lub pajęczynki, ale kiedy musisz doświadczyć ich na żywo, możesz dostać poważnego bólu głowy. Szczególnie kierowcy są upierdliwi, a najbardziej w miejscach spotkań ulic, gdzie większy i silniejszy wygrywa pierwszeństwo jazdy.

A widzieliście już kiedyś jak oni tam parkują????? Nie widziałam ani jednego samochodu na ulicach Paryża bez wgniecenia lub porysowania.

Spacer nocą w poszukiwaniu Łuku Triumfalnego na Polach Elizejskich bez GPS i przy użyciu małej mapy z hotelowego stojaka, był świetną zabawą. Smartfony były wtedy jeszcze najprawdopodobniej tylko marzeniem. Ale mieszkając zaledwie ulice od siebie w Amsterdamie, byłyśmy ze sobą blisko i spędzanie tego czasu razem było prawdziwą przyjemnością.

Mżyło. Ulice były mokre i brudne, i znacznie dłuższe, niż wydawały się być na mapie! Niemożliwie irytujące odkrycie!

I wreszcie… Łuk pojawił się przed naszymi oczami. Musiałam sobie puścić dymka z podniecenia! Paliłam wtedy czasami. Rzadko, tylko gdy coś mnie naprawdę ekscytowało. A mówię Wam, Pola Elizejskie nocą, stojąc pod Łukiem, są chore! Imponujące! Oba szalenie ogromne, zarówno ulica, jak i pomnik.

Stałyśmy tam, zaciągając się papierosem i jednocześnie zachłystując się powietrzem z wrażenia…

Joe Dassin śpiewa:

Aux Champs-Elysées, aux Champs-Elysées – Na Polach Elizejskich, na Polach Elizejskich
Au soleil, sous la pluie, à midi ou à minuit – W słońcu, w deszczu, w południe lub o północy
Il y a tout ce que vous voulez aux Champs-Elysées – Na Polach Elizejskich jest wszystko, czego potrzebujesz

Droga powrotna do hotelu była krótsza, jak to zwykle bywa. Ale na tym etapie już nieźle padało a my byłyśmy jeszcze dodatkowo zmęczone po podróży autobusem. Zegarki pokazywały 1 w nocy. Śniadanie miało być jedzone o 7 rano, a następnie szybka przejażdżka do Disneylandu.

Obudziłyśmy się, wyglądając przerażająco. Ha! Ale nie ma na to dowodu! 🙂 Na śniadanie miałyśmy niesamowite, świeżo zrobione maślane croissant-y, które rozpływały się w ustach po dociśnięciu językiem do podniebienia. I nikt, ale nikt nie je ich tam z serem lub szynką tudzież opiekanych! Po prostu croissant-y…. Śniadanie kontynentalne daje wybór bułek, chleba, szynki, sera, dżemów. Robienie syfu z croissant-ów jest we Francji prawdziwym grzechem!

Disneyland przywitał nas deszczem. Ulewnym deszczem. Dostałyśmy nasze dzienne przepustki i myślę, że fast passy jeszcze wtedy nawet nie istniały. Kolejki do atrakcji były szalone. Mimo to udało nam się odhaczyć kilka dobrych przejażdżek. Część z Buzz Lightyear-em z Toy Story jeszcze wtedy nawet nie istniała. Wyobraźcie to sobie! Ile ja mam lat?!

Ledwo udało nam się pokryć jedną czwartą obecnego parku. Co najważniejsze jednak, uczestniczyłyśmy w niesamowitej paradzie w samo południe.

Następnego dnia wybrałyśmy się na jednodniową wycieczkę autobusem po mieście, ponieważ czas, który miałyśmy, był bardzo ograniczony.

Paryż jest defo jednym z tych miejsc, które niekoniecznie są przeznaczone do zwiedzania na piechotę. Może Montmartre. Myślę sobie: życie przez jakiś czas na Montmartre, mimo, że w otoczeniu mas nieznajomych i kieszonkowców, byłoby spełnieniem marzeń. Wszystkie te historie miłosne, o których czytamy, a których fabuły toczą się w Paryżu, z pewnością toczą się w tej właśnie dzielnicy. No bo cóż romantycznego może się dziać w bloku mieszkalnym w jakiejś odległej południowej dzielnicy?!

Kiedy tam dotarłyśmy, byłyśmy tak wyczerpane, że schody Bazyliki Sacré-Cœur przypominały drogę na szczyt Piramidy Słońca. Ale udało się. Weszłyśmy do środka, obleciały ją dookoła, zrobiły zdjęcie lub dwa i popatrzyły na najfajniejszą panoramę w Europie.

Potem skierowałyśmy się w stronę maleńkiego przejścia, które zaprowadziło nas na mały kwadratowy plac, jakiego byłoby raczej trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. Chociaż pewnie w Chinach już też go mają.

Setki malarzy siedzących tam pod gołym niebem, każdy na swojej przestrzeni 1-2 metrów kwadratowych, jak na straganie, tylko, że tutaj malując na miejscu oraz wystawiając gotową do sprzedaży sztukę. Naprawdę fajnie. Dzieła może nie dokładnie na miarę Picassa, ale jestem przekonana, że niektóre z nich zasługują na dobrą cenę.

Szybki rzut oka na Moulin Rouge i wracamy do hotelu. Ale druga połowa dnia jest jeszcze przed nami. Właśnie miałyśmy odkryć najbardziej irytującą rzecz w mieście miłości i świateł – metro…

… Dotarcie do Trocadéro, oznaczało dla nas 4 przystanki ze zmianą gdzieś pośrodku. Wszystko było po francusku. Nic nie wyglądało jak coś, co zwykły człowiek mógłby potencjalnie wymówić. Tak więc po kilku rundach po schodach i korytarzach paryskich podziemi, znalazłyśmy drogę i skończyłyśmy z pięknym widokiem na Place de Varsovie (Plac warszawski!) A towarzyszyła mu – sama Wieża Eiffla 🙂

Widzicie wieżę na moim poniższym skanie? 🙂

Robiło się ciemno. Wokół nas zgromadziła się banda sprzedawców śmieci. Małe breloki, zabawki z muzyką i kolory, które wykłuwają oczy swym blaskiem. Niekończąca się bitwa: “Dziękuję, niczego nie potrzebuję” i “Może to, może tamto, itp.“.

To dodało nam skrzydeł i nabrałyśmy prawdziwej prędkości, schodząc w dół w kierunku wieży, którą miałyśmy zamiar zdobyć tego wieczoru.

Z biletami w kieszeniach, ustawiłyśmy się w kolejce. Czekanie zajęło trochę czasu, ale w porządku, w końcu to Wieża Eiffla. Piekło zaczęło się potem. Udało nam się wejść na 2 piętro a tam dwie windy stały się jedną. W związku z tym, po spojrzeniu na nocną panoramę miasta, ponownie wstąpiłyśmy do kolejki. I to cudowne doświadczenie wąchania tyłków obcych ludzi w przepełnionej maleńkiej przestrzeni ciągnęło się przez miłe 30 minut….

Zanim dotarłyśmy na szczyt, marzyłyśmy już o byciu jak najdalej od tego miejsca. Chociaż widoki są oczywiście niesamowite.

Na Wieży Eiffel’a

Ogólnie rzecz biorąc, wycieczka na wieżę kojarzy mi się do dziś jako coś w podobie do Festiwalu San Fermina w Pamplonie, gdzie tłumy najpierw biegną jak szalone, ale komu się nie uda to zostaje stratowany przez byka. A potem to już tylko agonia przedłużana czekaniem w kolejkach.

Być może byłam zbyt młoda, aby zrozumieć miłosną stronę Paryża. Będę chyba musiała wrócić. W końcu Catherine Deneuve i Malcolm McLaren śpiewają, że miłość jest w Paris Paris, więc może warto spróbować jeszcze raz…

Jedno wiem na pewno, tym razem przyjrzę się bliżej miejscom i zabytkom.

Anka

One-Time
Monthly
Yearly

Make a one-time donation

Make a monthly donation

Make a yearly donation

Choose an amount

$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00
$5.00
$15.00
$100.00

Or enter a custom amount

$

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

Your contribution is appreciated.

DonateDonate monthlyDonate yearly

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s